O MNIE, O ŻYCIU, KTÓRE NAS OTACZA, O TYM ŻE WARTO WIERZYĆ W SWOJE MARZENIA
RSS
czwartek, 04 września 2014
dawno tu nie zaglądałam...
dużo się zmieniło w moim życiu, niestety nie jestem w tym miejscu i tym punkcie życia, w którym chciałabym być...
19:36, annataylor
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 lipca 2011
zakończenie
tego bloga nie piszę od dawna, nie będę go kasować, bo się dobrze pozycjonuje na niektóre frazy :P
ci, którzy mają wiedzieć, to znają już adres nowego bloga.

17:29, annataylor
Link Komentarze (2) »
piątek, 03 czerwca 2011
nie wiem, co z tym blogiem zrobić.
kasować go nie chcę, ale pisać go też nie chcę.
poza tym ten blog dobrze się pozycjonuje na pewne słowa-klucze :)
sama już nie wiem...
jak na razie mam zarchiwizowane wszystkie wpisy, ale co dalej?

22:02, annataylor
Link Komentarze (1) »
czwartek, 27 stycznia 2011
CZAS NA KONFORMIZM?
w ostatnim tygodniu intensywnie myślałam nad pewnymi sprawami i zaczęłam się zastanawiać nad pójściem na konformizm (nie kompromis :P )
może nie warto iść pod prąd, tylko być taką, jak inni?
z drugiej strony przeraża mnie to...bycie takim, jak wszyscy.

wśród znajomych jestem postrzegana jako skrajna nonkonformistka, zresztą mój chłopak też. 
my mówimy "nie", gdy wszyscy mówią "tak" :) nie godzę się na to, co mnie spotyka, bo zawsze jest inne wyjście z sytuacji.

wydaje mi się, że też z tego powodu nie mam stałej pracy, bo mówię to, co się ludziom nie podoba. a "innych" trzeba tępić.
najbardziej uwielbiam dyskutować z HR-ami na rozmowach rekrutacyjnych. dla mnie to rozrywka i sama przyjemność :) uwielbiam ich prowokować i obserwować ich reakcję.

wiele osób nie rozumie mojego podejścia do życia i wielu spraw. wszyscy mówią "weź się ogarnij, zacznij coś robić, rób tak jak inni". 
tylko, że oni nie widzą tego co robię, widzą to, co chcą widzieć...
20:00, annataylor
Link Komentarze (2) »
sobota, 22 stycznia 2011
PRZESTAJĘ PISAĆ TEGO BLOGA
ponieważ ktoś z czytających wie kim jestem - automatycznie przestaję go pisać.

blog powstał po to, aby osoby, które mnie nie znają mogły poznać moje podejście do życia i ocenić to z chłodnej, obiektywnej strony.

nikt ze znajomych o tych wpisach nie wiedział...

a ponieważ ktoś w komentarzach stwierdził, że pracował ze mną, tym samym pisanie bloga dalej nie ma sensu.

zastanawiam się nad skasowaniem całego bloga
11:19, annataylor
Link Komentarze (3) »
wtorek, 18 stycznia 2011
JAK MNIE WKURZA MYŚLENIE MOJEGO TATY!!!!
coraz częsciej kłóce sie z tata na temat mojej "kariery" - wedlug niego w zyciu trzeba byc kims i cos osiagnac. ja, z racji wieku i malego doswiadczenia, jeszcze za duzo nie osiagnelam, ale moj tata co rusz mi to wypomina i zaczyna te swoje gadki wstepem "bo inni to, bo inni tamto...". wkurza mnie to, bo porównuje mnie do osób, które maja zupelnie inna historie zyciowa, inaczej im sie zycie potoczylo, wedlug mnie nie sa "kims" tylko dlatego, ze maja stala prace i jakis tam zawód.

a mój tata w kólko to samo. nie potrafi spojrzec na moje i jego zycie z dystansem, oderwaniem od innych. ja przestalam sie ogladac na innych. bo to nie ma sensu. ja mam SWÓJ plan na zycie i nie bede kopiowac innych. 

nie wiem, czy znacie taka ksiazke "Biedy ojciec, bogaty ojciec" Roberta Kyosakiego. tam tez jest opisany taki schemat myslenia, ze "w zyciu trzeba sie dobrze uczyc i zdobyc dobra prace,  zeby byc kims". okej, ja tego nie neguje, ale tez nie musze zyc wedlug tego schematu.

czego mój tata nie rozumie.
a poza tym zawsze mi wypomina, ze jezdze do Anglii pracowac w sklepie i przez to jestem nikim. nie po to studiowalam wedlug niego, by teraz pracowac w Anglii. moze i mam z tego pieniadze, ale nie osiagam nic...jak mnie to irytuje. on nie moze zrozumiec, ze Anglia jest tylko przejsciowa praca - chce kupic samochod, zainwestowac w dzialalnosc. i po to chce tam jechac. ale wedlug mojego taty bede taka sama jak inni emigranci bez ambicji i perspektyw.

Boze, jak ja ma zmienic jego skostniale myslenie?
Tagi: praca
13:26, annataylor
Link Komentarze (8) »
sobota, 08 stycznia 2011
CZY COŚ ZE MNĄ NIE TAK?
z taką myślą obudziłam się dziś, bo uświadomiłam sobie, że jestem jedyną osobą w towarzystwie, która nie ma mieszkania na kredyt. obecnie mieszkam z rodzicami, nie jestem samodzielna finansowo. na razie żadnej chaty nie wynajmuję, bo szkoda mi kasy.
czy coś jest ze mną nie tak?

wszyscy moi znajomi są właśnie na etapie urządzania mieszkań lub płodzą dzieci.

ja, w porównaniu do nich, to żyję jak nastolatka ( a w tym roku kończę 27 lat).

czy to nie jest żałosne???

ps. ale też jako jedyna z moich znajomych prowadzę własną firmę. jak na razie zysku nie mam, same koszta tylko :( mimo wszystko i tak jestem z tego dumna, że zdobyłam się na taki odważny krok
16:04, annataylor
Link Komentarze (5) »
czwartek, 30 grudnia 2010
CZAS PODJĄĆ DECYZJĘ...
...właściwie to decyzja została podjęta za mnie: mam mieszkać u mojego chłopaka w domu z jego rodzicami i rodzeństwem.
jakoś tego nie widzę, tym bardziej, że nie jestem oficjalną narzeczoną i trochę mi głupio pomieszkiwać u kogoś w domu. czuję się tam ciut obco i jakoś niezręcznie, skrępowana jestem.

z drugiej strony, kocham mojego faceta i nie wyobrażam sobie, żebym ja mieszkała u siebie, a on u siebie (dzieli nas ponad 200km). planujemy ślub, ale to nie oznacza, że mam się do niego wprowadzić już teraz... wolałabym mieszkać na wynajętej chacie, ale ponieważ mam działalność gospodarczą, to muszę oszczędzać i prawie całą kasę z Anglii zainwestować, żeby to ruszyło w końcu...

muszę się nad tym wszystkim zastanowić...
18:05, annataylor
Link Komentarze (1) »
sobota, 25 grudnia 2010
ZAWSZE JEST TAK SAMO :(
teraz właśnie ryczę, od 15 min płaczę. pokłóciłam się z siostrą - bardzo mnie wkurzyła swoim podejsciem do mojej osoby i krytykowaniem mnie. przez tą kłótnię rodzice sie wkurzyli na mnie i cały dom się wścieka. a o 14 mieliśmy iść na świąteczny obiad do rodziców chlopaka mojej siostry

pod wpływem tej krytyki mojej osoby, wkurzyłam się, zbunotwałam się i powiedziałam, że nigdzie nie jadę. teraz wszyscy mnie namawiają, żebym pojechała, bo tak nie wypada, bo się zapowiedziałam, że będę na obiedzie.

jestem tak roztrzęsiona, że nie myślę juz...
smutne mam święta
tak jest co roku

14:09, annataylor
Link Komentarze (2) »
wtorek, 21 grudnia 2010
JEST SZANSA NA ZLECENIE :)
prawdopodobnie będę mieć pierwsze zlecenie dla swojej firmy :)
cieszę się bardzo, ale boję się nawet o tym pisać, żeby nie zapeszyć...

odezwał się do mnie pewien właściciel firmy, z którą wcześniej już pracowałam i zaproponował mi współpracę :)

na razie szczegółów nie znam, ale wyjaśni się to w najbliższych dniach.

cieszę się z samego faktu, że będę mieć zlecenie. o kasę się nie martwię - byle tylko na ZUS zarobić i wyjść na zero. to będzie sukces.
zakładam, że przez pierwsze pół roku działalności będę miała większe koszty niż przychody, ale kto wie :)
Tagi: praca
19:32, annataylor
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25