|
|
Blog > Komentarze do wpisu
JAK MNIE WKURZA MYŚLENIE MOJEGO TATY!!!!
coraz częsciej kłóce sie z tata na temat mojej "kariery" - wedlug niego w zyciu trzeba byc kims i cos osiagnac. ja, z racji wieku i malego doswiadczenia, jeszcze za duzo nie osiagnelam, ale moj tata co rusz mi to wypomina i zaczyna te swoje gadki wstepem "bo inni to, bo inni tamto...". wkurza mnie to, bo porównuje mnie do osób, które maja zupelnie inna historie zyciowa, inaczej im sie zycie potoczylo, wedlug mnie nie sa "kims" tylko dlatego, ze maja stala prace i jakis tam zawód. a mój tata w kólko to samo. nie potrafi spojrzec na moje i jego zycie z dystansem, oderwaniem od innych. ja przestalam sie ogladac na innych. bo to nie ma sensu. ja mam SWÓJ plan na zycie i nie bede kopiowac innych. nie wiem, czy znacie taka ksiazke "Biedy ojciec, bogaty ojciec" Roberta Kyosakiego. tam tez jest opisany taki schemat myslenia, ze "w zyciu trzeba sie dobrze uczyc i zdobyc dobra prace, zeby byc kims". okej, ja tego nie neguje, ale tez nie musze zyc wedlug tego schematu. czego mój tata nie rozumie. a poza tym zawsze mi wypomina, ze jezdze do Anglii pracowac w sklepie i przez to jestem nikim. nie po to studiowalam wedlug niego, by teraz pracowac w Anglii. moze i mam z tego pieniadze, ale nie osiagam nic...jak mnie to irytuje. on nie moze zrozumiec, ze Anglia jest tylko przejsciowa praca - chce kupic samochod, zainwestowac w dzialalnosc. i po to chce tam jechac. ale wedlug mojego taty bede taka sama jak inni emigranci bez ambicji i perspektyw. Boze, jak ja ma zmienic jego skostniale myslenie?
wtorek, 18 stycznia 2011, annataylor
Tagi:
praca
Komentarze
radioactive69
2011/01/18 13:32:25
Po co zmieniać komuś myślenie? Najlepiej żyj po swojemu. Po jakimś czasie może sam zobaczy, że się mylił?
2011/01/18 17:04:14
poruszasz bardzo ważną kwestię, nad którą wielu mądrzejszych od twojego taty się pochylało i próbowało znaleźć odpowiedź. Człowiek jest pod ciągłą presją stawania się kimś, dążenia do czegoś - tak naprawdę podąża za czymś co mu narzucono, czego sam nie wybrał. Wtedy pojawia się konflikt między 'chcę' a 'muszę', między tym kim jesteś a tym kim być powinnaś. Presja bycia 'kimś' jest złudzeniem, które nie pozwala się cieszyć życiem. Można całe życie iść przed siebie i wiecznie coś osiągać, ale można też zatrzymać się na tej drodze i stwierdzić, że dalej nie idziesz, że tu Ci dobrze i że wcale nikomu nic nie musisz udowadniać. Wtedy łatwiej osiągniesz spokój, niż wtedy gdy musisz ciągle udowadniać, że stać Cię na więcej.
2011/01/19 13:47:01
O ile dobrze pamiętam schemat "w zyciu trzeba sie dobrze uczyc i zdobyc dobra prace, zeby byc kims" był reprezentowany przez biednego ojca... Może po prostu daj Twojemu tacie tę książkę do przeczytania - jeżeli w jakimś stopniu utożsamiasz się z tym, co jest tam napisane i głoszone - być może wówczas chociaż po części zrozumie on/lub przybliży się do tego, czego Ty chcesz od życia i jak pragniesz tego osiągnąć - nie porównując się do innych i realizując swój własny plan = będąc szczęśliwą
2011/01/19 13:59:45
Twoje życie, Twoja sprawa, jesteś już "dużą dziewczynką" i wiesz, co robić.
PS. Chyba nie mieszkasz z rodzicami?! 2011/01/19 14:11:59
Myślę, że nawet przeczytanie książki niewiele zmieni. Pokolenie naszych rodziców było wychowywane inaczej i oni mają inne myślenie niż my. Kiedy twój tata był w twoim wieku, to nie było tyle możliwości na biznes czy na mnożenie pieniędzy jak dzisiaj, dlatego jedyną szansą na dobrobyt było ukończenie studiów i dobra praca - i w sumie ma w jakimś stopniu też rację ma. Z drugiej strony jestem sceptyczny wobec tych książek typu bogaty-biedny ojciec, bo po pierwsze podobno nie było żadnych ojców i cała historia jest zmyślona, a po drugie to żeby zostać rekinem finansjery i obracać dużą gotówką na giełdach czy nieruchomościach, to trzeba tą kapustę najpierw skądś mieć, a skoro tak to trzeba iść do pracy i ją zarobić. Wszystkie książki tego typu dają czytelnikom jakąś nadzieję, ale jest tam bardzo dużo owijania w bawełnę, pseudo-historii życiowych ludzi sukcesu, które czytelnikowi nakręcają apetyt że oni też tak mogą a w rezultacie nie ma tam konkretnych wskazówek jak to zrobić. Bardzo trudno jest z 2.000 miesięcznie zrobić 2 miliony nawet w ciągu całego życia - trzeba być trochę realistą niestety.
2011/01/19 20:10:04
do chrzando.buraka: niestety mieszkam z rodzicami :/ ostatnio zrezygnowałam z wynajmowania mieszkania w Poznaniu,w ramach oszczędności i żeby zainwestowac kasę w moją działalność.
dodam, że Poznań to nie jest moje rodzinne miasto, więc bez sensu siedzieć tam i wydawać kasę na wynajem. ja mieszkam ponad 100km od Poznania. jak na razie nie zarabiam tyle, by mieszkać sobie w stolicy Wielkopolski. tak więc jestem "dużą dziewczynką", ale jeszcze niesamodzielną finansowo - dodam tylko, że cały czas szukam pracy i nowych zleceń dla mojej działalności. 2011/01/20 00:37:31
ciężko, ciężko...
warto pogadać z rodzicami, że masz własne sprawy, że ich kochasz, szanujesz, że cieszysz się, że możesz z nimi mieszkać, ale także, żeby szanowali Ciebie i nie wtrącali się w TWOJE SPRAWY. PS. i tak podziwiam Twoją cierpliwość. ja to tracę kasę na wynajem w każde wakacje, by po zaliczonej sesji letniej w ogóle nie wracać do domu;)
Gość: Kama, 109.243.65.11*
2011/01/21 19:00:42
R...,
Przede wszystkim witam Cię. Skąd R? To proste. Pracowałyśmy kiedyś razem. Twojego bloga znalazłam dawno temu, szukając znajomych z firmy. Czytam Twoje wpisy od dawna i wiesz co- moim zdaniem tak naprawdę nie wiesz, czego chcesz. Miotasz się, reagujesz emocjonalnie. 100 pomysłów na minute, a żaden nie został zrealizowany w 100%. Własna firma? Czemu nie. Ale czy decyzja nie była zbyt pochopna? Zresztą mniejsza o te wszystkie detale, nie mam zamiaru Cię atakować. Tylko, gdy czytam Twoje słowa, przychodzi mi na myśl, byś, niezależnie od chłopaka, rodziny, znajomych, stereotypowych informacji z gazet, książek, czy telewizji, pewnego dnia ( dzień to tylko przenośnia, nie wierzę, by tyle czasu wystarczyło ) usiadła i zastanowiła się, czego naprawdę chcesz. Z Twoich opisów wyłania się obraz osoby, która ma mętlik w głowie. I, żeby nie było nieporozumień, nie oceniam tego, co masz, ile zarabiasz itp. Po prostu zacznij TY sterować swoim życiem. Dotychczas sterują nim inni, którzy Cię ganią, oceniają, porównują.... Którym na to pozwalasz. Dowiedz się kim jesteś i czego chcesz i realizuj to. Szkoda czasu na bycie dziewczynką na posyłki; zewnątrzsterowalną. Tylko nie wiem, czy mieszkanie z rodzicami Twoimi, czy Twojego chłopaka Ci w tym pomoże. Sądzę raczej, że będzie monstrualną przeszkodą. |